← powrót do poprzedniej strony

„O psie, który jeździł koleją” Roman Pisarski

  • Podziel się ze znajomymi:
„O psie, który jeździł koleją” Roman Pisarski

Już sam tytuł książki powinien zachęcić młodego czytelnika do przeczytania jej. Nieczęsto bowiem zdarza się, żeby zwierzęta podróżowały pociągami, a bez opiekuna niezmiernie rzadko… Wydarzenia opisane w tej książce naprawdę miały miejsce. Autor przeczytał w prasie artykuł o psie i opisał jego historię na swój sposób, zmieniając kilka szczegółów. Pokazał jak szybko może narodzić się przyjaźń, kiedy nie ogranicza się nikogo, zdobywając zaufanie poprzez wyrozumiałość i łagodne traktowanie. Przyjaźń pomiędzy człowiekiem a jego pupilem może być głęboka i prawdziwa, jeśli obie strony zawsze mają na pierwszym miejscu dobro tej drugiej. Zwierzęta kochają bezwarunkowo, kierują się naturalnym instynktem, potrafią stanąć w obronie właściciela lub nawet oddać za niego życie w wyjątkowych sytuacjach. Ale należy pamiętać, że zwierzęta także mają swoje przyzwyczajenia, których nie zmienią tylko dlatego, że my wolelibyśmy coś innego. Lampo uwielbiał podróże, ale zawsze z nich wracał do ukochanych przyjaciół.  Dla jednego z nich poświęcił coś najcenniejszego…

  Nasz bohater, pies szybki jak błyskawica i niezwykle inteligentny, takie właśnie miał przyzwyczajenia. Jego czas zajmowały mu podróże po Włoszech. Pies ten zawsze wiedział, do którego pociągu wsiąść i o której godzinie będzie odjazd. Lampo – bo takie dostał imię - pewnego razu zjawił się na stacyjce w miejscowości Marittimo, bardzo szybko zaprzyjaźnił się ze zwiadowcą stacji i pomagał mu na swój psi sposób przy odprawach pociągów. Pracownik linii kolejowej wiedział, że pies to nie zabawka i odpowiednim podejściem zyskał bardzo oddanego przyjaciela. Pewnego razu zniknął na dłużej i wszyscy bywalcy stacji bardzo się o niego niepokoili, ale po pewnym czasie wrócił do, jak się okazało z bardzo dalekiej podróży. Odtąd wiele razy, w dogodnym dla niego momencie, wsiadał do pociągu i jechał do odległych miejscowości. Z czasem wszyscy się przyzwyczaili do jego krótszych bądź dłuższych nieobecności na stacji. Niezwykłe zwyczaje psa opisał również w gazecie dziennikarz. Od tego czasu Lampo stał się sławny, wszyscy wyglądali go na różnych stacjach i pomagali dotrzeć do Marittimo, gdzie zawsze wracał do swojego przyjaciela i jego rodziny: trójki dzieci i żony. To tęsknota za nimi i miłość powodowały, że zawsze odnajdywał do nich drogę… chyba, że miał wypadek lub ktoś niemiły nie życzył sobie jego obecności na stacji. Jak potoczyły się losy tego niezwykłego psa ? Skąd wziął się na wyspie? Komu uratował życie? Przeczytajcie koniecznie.