← powrót do poprzedniej strony

„Pamiętnik narkomanki” Barbara Rosiek

  • Podziel się ze znajomymi:
„Pamiętnik narkomanki” Barbara Rosiek

Zaczęło się od zwykłych wagarów. Była wiosna, coś nowego i nieznanego pchało ją w nieokreśloną stronę życia. Weszła do kawiarni, zaczęła rozmawiać z innymi młodymi ludźmi, wagarowiczami, hipisami i narkomanami. Skorzystała już z pierwszego zaproszenia i dała się wciągnąć w nowy, jeszcze fascynujący świat, w którym zapomniała o wszystkim: marihuana dała jej całkowitą wolność. Niestety tak wyglądało to tylko na początku.

 Jej dotychczasowe życie szybko stało się uzależnione od narkotyków. Odtąd nagminnie okłamywała rodziców, nauczycieli, izolowała się od koleżanek i znajomych ze szkoły. Miała nowe towarzystwo, które zawsze ofiarowało zastrzyk zapomnienia. Nałóg dał się we znaki bardzo szybko, a weszła w niego głęboko i kiedy chciała zrezygnować z ćpania, było za późno. Już nie mogła bez tego żyć. Zdesperowana potrafiła kraść lekarstwa z apteki, policja objęła ją dozorem. Raz po raz lądowała na odwyku, w szpitalu psychiatrycznym, nawet w więzieniu. Jej pobyt w ośrodku MONAR okazał się kłamstwem, nie dostosowała się, brała przy każdej okazji. Jakimś cudem zdała maturę. Ale nie żyła prawdziwie. Strach, nienawiść do siebie, ogólne zagubienie, desperackie pragnienie śmierci i samobójstwo dominowały nad zwykłymi sprawami. Zdecydowała się odejść z tego świata, jak wielu jej znajomych, ale ją odratowano.

Wychodzenie z nałogu okazało się jeszcze większym horrorem, niż życie narkomanki. Depresja, napady smutku, strachu, nocne koszmary, halucynacje, wypalenie wewnętrzne, kryzysy zdrowotne, myśli o ćpaniu stały się jej nową codziennością. Praca na pogotowiu i obóz karate zaczęły ją odmieniać. Pojawiły się pytania o własną tożsamość, sens życia, powolne dostrzeganie drobnych spraw i małych radości. Wszystkiemu jednak wciąż towarzyszy brak równowagi emocjonalnej, realnej oceny rzeczywistości: „Nie wiem, co jest prawdą, a co jest kłamstwem w realnym świecie”. Do tego stan wojenny i ogólne zastraszanie potęgują negatywne emocje. Praca w zakładzie dla schizofreników, studia, spacery z psem i karate pomagały przetrwać, ale stan zdrowia bardzo się pogarszał. Serce nie chce pracować, a teraz chciałoby się żyć. Ze sportu musiała zrezygnować. Postanowiła napisać książkę, ku przestrodze dla innych… Sama dochodzi do wniosku: „Gdybym wiedziała, czym będzie wychodzenie z narkomanii, czym będzie codzienna udręka z marami, tęsknota za śmiercią, nigdy nie wzięłabym narkotyku”.

„Pamiętnik narkomanki” w sposób dojmujący unaocznia zagrożenia, jakie niesie ze sobą narkomania. Losy bohaterki, przejmujące, czasem drastyczne – ale prawdziwe to, przestroga skierowana do wszystkich: młodzieży, rodziców, nauczycieli. To świadectwo degradacji ciała i ducha człowieka. Coś, do czego nigdy nie powinno się dopuszczać. „Bycie ćpunem i otaczające go życie jest wystarczająco koszmarne, ale to dopiero preludium, po którym wkracza się w krąg otchłani piekielnych”.